Egzamin OSCE - nowy model weryfikacji umiejętności klinicznych
Dlaczego wprowadzany jest egzamin OSCE?
Wynika to z obowiązujących przepisów oraz standardów kształcenia na kierunkach medycznych. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji i Nauki z 2023 roku uczelnie medyczne mają obowiązek wdrożyć końcowe egzaminy OSCE na kierunkach lekarskim oraz lekarsko-dentystycznym. Zgodnie z innymi przepisami prawa WUM planuje także wykorzystać tę formułę szerzej - również na wybranych kierunkach Wydziału Nauk o Zdrowiu, takich jak pielęgniarstwo, położnictwo i ratownictwo medyczne. Na tych kierunkach pewne formy OSCE już u nas funkcjonują, wkrótce będą standardem.
Na ile nowatorska jest taka forma egzaminowania?
Choć dla części odbiorców może to brzmieć jak nowość, sam model egzaminu nie jest rozwiązaniem eksperymentalnym. OSCE od wielu lat funkcjonuje m.in. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a od kilku lat realizowany jest także na polskich uczelniach medycznych. Jego celem jest możliwie obiektywna ocena tego, czy student potrafi zastosować wiedzę, którą zdobył w trakcie studiów w praktyce klinicznej.
Jak zatem będzie wyglądał egzamin OSCE na WUM?
Będziemy go przeprowadzali w specjalnie przygotowanych salach w naszym Centrum Symulacji Medycznych. Dotyczy to zarówno egzaminów końcowych, jak i wcześniejszych etapów nauczania w formule pre-OSCE. W przypadku kierunku lekarsko-dentystycznego studenci będą zdawali OSCE w Uniwersyteckim Centrum Stomatologii, gdzie też znajdują się odpowiednie sale.
Miejsca egzaminacyjne muszą możliwie wiernie odtwarzać warunki pracy klinicznej, a w dedykowanych pomieszczeniach można je elastycznie aranżować w zależności od scenariusza. Jedna stacja może przypominać gabinet lekarski i służyć ocenie komunikacji z pacjentem, inna - salę zabiegową, będzie wyposażona w fantomy, trenażery i sprzęt potrzebny do ćwiczenia procedur ratunkowych, takich jak resuscytacja, defibrylacja, intubacja, pobieranie krwi czy kaniulacja żylna. Student otrzymuje instrukcje przy każdej stacji, w której musi wykonać odpowiednie zadania, procedury lub przeprowadzić wywiad bądź badanie przedmiotowe. W naszym CSM znajduje się takie pomieszczenie, w którym egzaminatorzy mogą za pomocą kamer obserwować realizację scenariusza stacji. Cały ruch między stacjami musi przebiegać jednokierunkowo i płynnie, bo jeśli ktoś zatrzyma się za długo w jednym miejscu, zaburzy przebieg egzaminu kolejnym osobom, a sam straci czas na następnej stacji.
A jakie kompetencje sprawdzi?
Na Wydziale Lekarskim końcowy egzamin OSCE powinien trwać minimum 90 minut i obejmować 12 stacji. Każda stacja zajmuje zwykle od 10 do 15 minut, a studenci przechodzą przez kolejne stanowiska według ściśle ustalonego harmonogramu. Zakres merytoryczny obejmuje wiedzę i umiejętności przede wszystkim z przedmiotów: interna, pediatria, medycyna ratunkowa, ginekologia i położnictwo, chirurgia, psychiatria, medycyna rodzinna.
Dla studentów piątego roku kierunku lekarsko-dentystycznego OSCE końcowy powinien składać się z 9 stacji, m.in. ze: stomatologii zachowawczej z endodoncją, stomatologii dziecięcej, chirurgii stomatologicznej, onkologii szczękowo-twarzowej, protetyki stomatologicznej, gerostomatologii, chorób przyzębia i błony śluzowej jamy ustnej, ortodoncji oraz komunikacji z pacjentem.
W niektórych scenariuszach odtwarzane są jednak także sytuacje wymagające współpracy z zespołem medycznym, co pozwala ocenić organizację pracy oraz kompetencje komunikacyjne. Ważnym elementem egzaminu są także pacjenci standaryzowani, czyli specjalnie przygotowane osoby odgrywające określone sytuacje kliniczne. Dzięki nim można sprawdzić, jak student prowadzi rozmowę z pacjentem, przekazuje trudne informacje, przygotowuje do badania i radzi sobie w kontaktach wymagających dużej uważności oraz empatii. Możliwe jest również wykorzystanie na stacjach technologii wirtualnej rzeczywistości i sztucznej inteligencji, a także tworzenie zautomatyzowanych stacji.
To istotne - zadania nie będą dotyczyły tylko procedur medycznych?
OSCE służy do oceny nie tylko poprawności wykonania konkretnych procedur, ale także myślenia klinicznego, komunikacji z pacjentem i umiejętności podejmowania decyzji. Student musi wykazać, że potrafi rozpoznać sytuację, zaplanować dalsze postępowanie i zastosować wiedzę w praktyce. Właśnie dlatego egzamin ten uznawany jest za jedno z najpełniejszych narzędzi weryfikacji kompetencji przyszłych lekarzy i innych przedstawicieli zawodów medycznych.
Czyli chodzi o sprawdzenie nie tylko tego, co student wie, ale jak myśli i analizuje?
Dokładnie tak - chodzi o weryfikację myślenia decyzyjnego, wiedzy o jednostkach chorobowych, umiejętności interpretacji badań, krytycznego myślenia w diagnostyce różnicowej oraz strategicznego planowania dalszej diagnostyki i leczenia.
Czy z perspektywy studentów będzie to trudny egzamin?
To na pewno będzie wymagający egzamin. Z naszych obserwacji realizacji egzaminów OSCE na różnych uczelniach wynika, że dla studentów jest to spore wyzwanie i stres, ale też źródło satysfakcji. Student przechodzi z pomieszczenia do pomieszczenia i w każdym miejscu mierzy się z zupełnie innym zadaniem - interpretacją wyników, kontaktem z pacjentem symulowanym, trudną rozmową albo procedurą wykonywaną na trenażerze. Z perspektywy studenta może to przypominać ideę „escape roomów”, gdzie w kolejnym pokoju weryfikowane są realne umiejętności kliniczne i praktyczne. To właściwie cały kalejdoskop medycyny skondensowany w jednym egzaminie. Takie ukoronowanie studiów - najważniejsza weryfikacja tego, czego student się nauczył i czy jest przygotowany praktycznie do pracy w zawodzie medycznym.
Brzmi jak egzamin bardziej wymagający niż obecny LEK.
Porównując z dotąd obowiązującą formułą egzaminu LEK - wydaje się, że tak. Przy OSCE dochodzi presja czasu i duża różnorodność. Tego egzaminu nie da się zaplanować tak jak egzaminu testowego, do którego można uczyć się strategii rozwiązywania pytań. Tutaj na każdą stację jest ograniczony czas, każde zadanie stanowi oddzielną całość i nie można do niego wrócić. Scenariusze stacji będą zmieniane codziennie, żeby student zdający w kolejnej turze nie miał dokładnie tych samych scenariuszy, co student zdający w poprzedniej turze. To oznacza, że podstawą całego systemu musi być przygotowanie naprawdę dużej liczby scenariuszy i checklist. Chciałabym też uspokoić, że w ramach egzaminu w dużej mierze weryfikowane są podstawowe umiejętności praktyczne, np. osłuchiwanie klatki piersiowej, przygotowanie pola zabiegowego na jałowo, założenie cewnika do pęcherza moczowego, pomiar ciśnienia tętniczego.
A czym są checklisty?
To inaczej listy kontrolne, w których egzaminator zaznacza, czy student wykonał określone elementy zadania w konkretnych krokach, kolejności czy zgodnie ze schematem. Dzięki listom kontrolnym każdy student jest oceniany według tych samych kryteriów. Jedną z najważniejszych cech egzaminu OSCE jest właśnie jego standaryzacja i obiektywizm.
Jak to wygląda na egzaminie?
Każda stacja oceniana jest przez egzaminatora korzystającego z jednolitej listy kontrolnej - ocena opiera się na tych samych kryteriach niezależnie od osoby sprawdzającej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku zadań, które wymagają nie tylko wiedzy teoretycznej, lecz także sprawności manualnej, koordynacji i działania pod presją czasu. Przykładowa stacja może dotyczyć podstawowych czynności resuscytacyjnych. Na takiej stacji student otrzymuje scenariusz sytuacji - np. zasłabnięcie pasażera w pociągu albo nieprzytomnej osoby w innej przestrzeni publicznej - i musi podjąć właściwe działania. Ocenie podlega wtedy nie tylko techniczna poprawność procedur, ale także umiejętność reagowania na stres, organizowania pomocy i komunikowania się z otoczeniem. Planujemy odpowiednio przeszkolić egzaminatorów dla poszczególnych stacji, tak aby ocena była rzeczywiście jednolita, a nie subiektywna. Inna stacja może uwzględniać typowe procedury, przykładowo takie jak pobranie krwi, wymazu lub założenie cewnika a także unieruchomienie złamanej kończyny.
Kiedy odbędzie się pierwszy taki egzamin na kierunku lekarskim na WUM?
Jeśli chodzi o Wydział Lekarski, końcowy egzamin OSCE odbędzie się w roku akademickim 2029/2030, czyli będą go zdawali obecni studenci drugiego roku, kiedy dojdą do szóstego roku studiów. Na Wydziale Lekarsko-Stomatologicznym stanie się to rok wcześniej, czyli w 2028/2029, bo tam studia trwają pięć lat. Z kolei już w roku akademickim 2027/2028 planowany jest pre-OSCE na Wydziale Lekarskim, kiedy obecni studenci będą na czwartym roku - jako egzamin kończący, oparty na kompetencjach, które student zdobył do tego etapu studiów.
Najbliższe wakacje chcemy przeznaczyć na pilotaż, który pozwoli zweryfikować możliwości logistyczne. Będzie to raczej forma przymiarki do egzaminu - okazja do sprawdzenia procedur, procesów i logistyki. Chcemy dzięki temu zidentyfikować trudne momenty oraz wyzwania koordynacyjne, organizacyjne i techniczne.
Planujemy, aby w ramach przygotowania do finalnego egzaminu OSCE - idea mini-OSCE, czyli zaliczenie oparte na 2-4 stacjach - była realizowana w ramach zaliczeń praktycznych poszczególnych przedmiotów klinicznych na wyższych latach studiów. Pozwoli to na sukcesywne tworzenie scenariuszy, nabieranie doświadczenia w zakresie takiej formy egzaminowania przez kadrę nauczycieli akademickich, a także określenie wyzwań logistycznych.
Przez pierwsze trzy lata na kierunku lekarskim nie ma zajęć praktycznych w klinikach, co więc będzie sprawdzał egzamin pre-OSCE?
To prawda, ale na trzecim roku pojawiają się już propedeutyki i to właśnie ten zakres będzie głównie sprawdzany — komunikacja medyczna, pierwsza pomoc, propedeutyka chorób wewnętrznych, interpretacja wyników badań dodatkowych, w tym laboratoryjnych. Będą to więc przede wszystkim umiejętności wstępne, w tym także kompetencje bardziej miękkie, związane chociażby z komunikacją.
Wspomniała pani, że WUM ma już pewne doświadczenia z formułą OSCE. O jakie egzaminy chodzi i na jakich kierunkach?
Tak, mamy już w tym zakresie sporo doświadczeń na poszczególnych wydziałach, choć są one realizowane w różnym stopniu. Chodzi o praktyczne egzaminy, podczas których weryfikujemy kompetencje na podstawie 2-4 stacji z jednego lub dwóch przedmiotów. Tak dzieje się na kierunkach: ratownictwie, położnictwie i pielęgniarstwie, ale również na Wydziale Lekarskim. Pilotaż egzaminu OSCE był realizowany również na Wydziale Lekarsko-Stomatologicznym. Już od pierwszego roku zaliczenie z pierwszej pomocy ma charakter praktycznej weryfikacji umiejętności studenta w ramach rozbudowanego scenariusza. W tym roku bardzo ciekawie wyglądają też mini-OSCE z dermatologii, bo sprawdzają algorytmiczne myślenie kliniczne - od oceny zmiany skórnej, przez diagnostykę wstępną i różnicową, aż po leczenie. Bardzo dobre doświadczenia zbierają również studenci w ramach mini-OSCE z ginekologii, gdzie muszą wykonać procedury medyczne, weryfikujące ich umiejętności praktyczne z ginekologii i położnictwa, np. interpretacja KTG, pobranie wymazów itp. Z podobną ideą do egzaminów OSCE studenci są zaznajomieni od I roku studiów na WUM w ramach egzaminu praktycznego z anatomii prawidłowej - tzw. „szpilek”.
Na których kierunkach taka forma egzaminu już obowiązuje jako podsumowanie kształcenia?
Przykładem jest ratownictwo i pielęgniarstwo - tutaj egzaminy dyplomowe w tej formule już się rozpoczęły, więc zobowiązania już wprowadziliśmy. Zgodnie z wymogami prawnymi końcowy egzamin OSCE obecni studenci ratownictwa, pielęgniarstwa i położnictwa powinni zdawać na trzecim roku, czyli po raz pierwszy w roku akademickim 2027/2028.
Jak dużym wyzwaniem organizacyjnym jest przygotowanie i przeprowadzanie egzaminu OSCE na naszej uczelni?
Wdrożenie OSCE na tak dużej uczelni medycznej jak nasza oznacza konieczność zaangażowania wielu osób i zasobów. W organizację egzaminu włączają się pracownicy Centrum Symulacji Medycznych, nauczyciele akademiccy, pacjenci standaryzowani oraz personel techniczny i administracyjny.
Skala przedsięwzięcia jest ogromna także ze względu na liczbę studentów - jesteśmy największą uczelnią medyczną i mamy bardzo dużo studentów. Na samym Wydziale Lekarskim kształcimy blisko 800 studentów. Przy takiej liczbie osób cały proces realizacji egzaminów rozkłada się na wiele tygodni intensywnej pracy. Egzaminy OSCE planujemy przeprowadzać w okresie około 6 tygodni na szóstym roku na Wydziale Lekarskim. Na innych wydziałach te okresy będą odpowiednio krótsze, ale w ujęciu ogólnouczelnianym będzie to istotne wykorzystanie przestrzeni, zaplecza technicznego i pracowników CSM przez dużą cześć roku akademickiego.
Nie mogę nie wspomnieć o oczywistych kosztach, jaki generuje sprzęt i wyposażenie, środki jednorazowego użytku oraz wszystkie materiały zużywane w trakcie takiego egzaminowania. To są konkretne niemałe wydatki związane z trenażerami, ale też z częściami, które zużywają się albo uszkadzają w czasie egzaminowania. Same materiały jednorazowe typu strzykawki, igły, cewniki, rękawiczki na egzamin OSCE już generują ogromne koszty. To drobny sprzęt, który pojedynczo wydaje się niepozorny, ale przy takiej liczbie studentów i przy codziennym zużyciu kilkudziesięciu czy nawet setek sztuk staje się bardzo poważnym obciążeniem finansowym.
A co z egzaminatorami i z pozostałą kadrą?
Zaangażowanie kadry jest największym wyzwaniem. Przedstawię podstawowe wyliczenia wykorzystania zasobów personalnych - jeśli każda stacja wymaga obecności 1 egzaminatora, to oznacza konieczność oddelegowania 1 nauczyciela akademickiego do tej stacji przez kilka godzin, czyli 12 nauczycieli na 1-2 tury egzaminu OSCE na Wydziale Lekarskim. Przy założeniu, że dziennie można przeprowadzić 4 tury egzaminu OSCE dla grupy około 40-44 studentów, 25 nauczycieli akademickich powinno być oddelegowanych na dany dzień do CSM. W praktyce oznacza to oderwanie nauczycieli akademickich od innych standardowych obowiązków dydaktycznych czy klinicznych, co zapewne nie będzie proste i będzie przedmiotem dyskusji już niedługo. W tym upatruję duże niebezpieczeństwo trudności organizacyjnych.
Jeśli uwzględnimy fakt, że egzaminy będą trwały kilka tygodni widać, że skala zaangażowania kadry staje się naprawdę ogromna. Dodatkowo należy uwzględnić zaangażowanie analogicznej grupy osób personelu technicznego, a także administracyjnego, który będzie czuwał nad logistyką i harmonogramem poszczególnych tur egzaminacyjnych.
Dlatego też w rozmowach z innymi uczelniami wybrzmiewa konieczność uzyskania dodatkowego wsparcia finansowego ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Liczymy na to wsparcie, szczególnie przeznaczone na realizację egzaminów OSCE, ponieważ koszty ich przeprowadzenia są ogromne, a nie były uwzględnione w subwencji uczelni medycznych.
Jak będzie technicznie przebiegało ocenianie i ogłaszanie wyników OSCE?
OSCE wymaga narzędzi informatycznych, które pozwalałyby na bieżąco sprawdzać checklisty i punktację z poszczególnych stacji. Oprócz samej liczby punktów trzeba jeszcze sprawdzić, czy nie pojawiły się tzw. punkty krytyczne - czyli niewykonanie niezbędnej procedury albo brak umiejętności zrealizowania całej stacji. Technicznie nie jest możliwe, aby by student od razu po egzaminie dostawał pełną informację o uzyskanych punktach. Wynika to przede wszystkim z faktu, że każda stacja oceniana jest przez innego egzaminatora, a tym samym każdy student będzie oceniany przez co najmniej dziesięciu egzaminatorów. Za całość będzie odpowiadał więc koordynator, który ostatecznie podsumuje wyniki ze wszystkich stacji.
Czy to będzie wymagało również ustandaryzowania samego sposobu nauczania?
Zdecydowanie tak. Nie chodzi o pełne ujednolicenie wszystkiego w każdym szczególe, ale o wspólne ramy programowe, które muszą być jednolite. Na przykład nauczanie chirurgii opiera się na tym samym banku seminariów, podobnie interna praktyczna - tam również istnieje wspólna baza seminaryjna. Jeśli dany przedmiot jest realizowany w jednej jednostce, łatwiej utrzymać standard. Druga kwestia, równie ważna, to stworzenie scenariuszy i checklist. Tak naprawdę cała społeczność akademicka powinna być zaangażowana w ich przygotowanie. Potrzebny jest duży bank różnych scenariuszy z zakresu onkologii, chorób wewnętrznych, pediatrii, kardiologii, pulmonologii, gastroenterologii, a także scenariusze weryfikujące kompetencje chirurgiczne, takie jak szycie rany czy zakładanie drenażu.
A jaka będzie waga egzaminu OSCE w całym systemie kształcenia na kierunkach medycznych? Wydaje się, że samo wprowadzenie takiego egzaminu na koniec studiów jest wyraźnym sygnałem, że coraz większe znaczenie przykłada się do sprawdzania umiejętności praktycznych - nie tylko tego, ile student wie, ale czy potrafi tę wiedzę zastosować.
Tak, już teraz coraz więcej przedmiotów weryfikuje wiedzę praktyczną. Egzamin OSCE sprawdza wiedzę i umiejętności z całego toku studiów. Można znów wrócić do porównania go z egzaminem LEK – jako praktycznego odpowiednika LEK-u.
Z tą różnicą, że o ile LEK jest egzaminem testowym i nie determinuje możliwości ukończenia studiów, o tyle końcowy OSCE będzie egzaminem warunkującym uzyskanie absolutorium, a więc koniecznym do ukończenia studiów.
Czy można go będzie powtarzać?
Tak i to jest kolejne ogromne wyzwanie. Sesja poprawkowa oznacza dodatkowe obciążenie zarówno dla nauczycieli akademickich, jak i dla Centrum Symulacji Medycznych. Na ostatnim roku studiów i tak robi się nerwowo, bo wszyscy chcą już zamknąć ten etap, a tu pojawia się jeszcze trudny egzamin z całości materiału.
Wiele pytań budzi feedback po egzaminach OSCE – czy jest potrzebny i w jakim zakresie?
Nie ma jednej wspólnej filozofii podejścia do feedbacku po egzaminach OSCE. Na uczelniach w Polsce praktyka jest bardzo różna - od samej informacji „zaliczone” lub „niezaliczone”, po wskazanie, które stacje zostały zaliczone, a które nie. Z mojej wiedzy wynika, że podobnie wygląda to także na uczelniach zagranicznych. Zwykle student otrzymuje feedback niepełny - informację, które stacje poszły gorzej, a które zostały zaliczone. Inaczej wygląda to przy egzaminach mini-OSCE w trakcie studiów, gdzie jest większa przestrzeń do rozmowy o poszczególnych elementach procedury, czy o kompetencjach wymagających dalszej pracy. Jeśli jednak mówimy o końcowym OSCE, czyli egzaminie odbywającym się już po zakończeniu procesu kształcenia - to raczej przeważa podejście, że ma on sprawdzić jego efekt, dlatego feedback nie jest konieczny.
Myślę jednak, że te kwestie będą wymagały ustandaryzowania w całym kraju. Między innymi dlatego w tym roku powstała komisja do spraw OSCE przy KRAUM, której celem ma być wypracowanie pewnych standardów egzaminowania. Sądzę, że temat feedbacku również będzie tam omawiany jako element jednolitej formuły obowiązującej w skali Polski.
To bardzo ważne, żeby student - niezależnie od tego, na której uczelni medycznej studiuje - miał pewność, że egzamin będzie przeprowadzony według tych samych standardów i zasad.
Co w chwili obecnej jest jeszcze przed WUM w związku z wprowadzeniem egzaminu OSCE?
Aktualnie wdrażane są idee mini-OSCE w ramach zaliczeń poszczególnych przedmiotów, np. tak jak wspomniane zaliczenie z ginekologii. Trwają wizyty studyjne nauczycieli akademickich podczas egzaminów OSCE na innych uczelniach medycznych.
W tym momencie niezbędne będą szkolenia w zakresie tworzenia scenariuszy, pisania checklist, przygotowania banku tych scenariuszy i checklist. Liczymy na wykorzystanie w tym celu sztucznej inteligencji w ramach platformy dydaktycznej. Nauczyciele wymagają przeszkolenia w zakresie zasad egzaminowania i oceniania poszczególnych scenariuszy.
Kluczowa jest cyfryzacja egzaminu - nie możemy sobie pozwolić na papierowe sprawdzanie checklist. Jeśli student ma w rozsądnym czasie dostać informację, czy zdał, czy nie, cały proces musi być prowadzony elektronicznie i zintegrowany z wirtualnym dziekanatem. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne i cyfrowe. Oznacza konieczność zaplanowania harmonogramów, podliczania wszystkich punktów, wystawiania ocen i ujednolicania zasad.
Na poszczególnych wydziałach WUM działają wydziałowe zespoły ds. egzaminów OSCE, ale egzaminy OSCE będą wymagały zaangażowania wszystkich nauczycieli akademickich, zarówno na etapie przygotowania jak i przeprowadzania.
Chciałabym podkreślić, że wdrożenie OSCE na WUM to nie tylko odpowiedź na wymogi formalne, ale też ważny krok w rozwoju nowoczesnego, praktycznego kształcenia medycznego.
Rozmawiała Agnieszka Wlazłowska-Pietrzak
Zdjęcie Michał Teperek
Biuro Komunikacji i Promocji WUM