Dlaczego formalizm osłabia autorytet

O tym, jak język profesjonalistów może budować zaufanie albo tworzyć dystans, mogli dowiedzieć się studenci WUM podczas wykładu prof. Marcina Matczaka – prawnika, filozofa prawa i publicysty. Spotkanie było okazją do rozmowy o tym, jak dziś lekarze i inni specjaliści mogą budować autorytet nie tylko wiedzą, ale przede wszystkim sposobem komunikacji.

Wykład „Profesjonalny język, który nie poniża” odbył się na zaproszenie studentów z koła naukowego SCARS. Prof. Marcin Matczak, znany z analiz dotyczących języka i jego wpływu na postawy społeczne, mówił o tym, że sposób komunikowania się specjalistów – lekarzy, prawników czy naukowców – ma dziś bezpośredni wpływ na relacje z odbiorcami i siłę ich społecznego autorytetu.

Kiedy profesor medycyny przegrywa z influencerem

Zdaniem prof. Matczaka skomplikowany, hermetyczny język – pełen żargonu, formalizmu i specjalistycznych konstrukcji – zamiast wzmacniać pozycję eksperta, bywa odbierany jako sposób budowania przewagi i dystansu. W efekcie odbiorca nie tylko mniej rozumie, ale może też poczuć się wykluczony, czy nawet poniżony. Profesor odwołał się do trzech klasycznych środków perswazji opisanych przez Arystotelesa: logos, czyli siły logicznego argumentu, patos, czyli oddziaływania na emocje oraz etos, czyli tego, kim jesteśmy w oczach odbiorcy i na ile budzimy jego zaufanie.


– Dziś liczy się, jaki jest nasz etos, czyli jak jesteśmy odbierani przez innych, a nie logos, czyli jak mówimy – przekonywał prof. Matczak. 


Podkreślał, że sam logiczny wywód nie zawsze wystarcza. Z tego powodu profesor medycyny bywa dziś mniej skuteczny komunikacyjnie niż influencer, który mówi prościej, bliżej doświadczeń odbiorcy i lepiej rozumie jego emocje.


Rewolucje technologiczne obalają porządek


W ocenie prelegenta komunikacja stała się dziś kluczowym narzędziem budowania autorytetu lekarzy, prawników i innych specjalistów. Sama wiedza czy tytuł naukowy nie gwarantują już społecznego uznania „z urzędu”. Odbiorcy oczekują nie tylko kompetencji, lecz także zrozumiałego języka, obecności i umiejętności wejścia w relację.
Prof. Matczak przypomniał, że każda rewolucja technologiczna przekształca sposób funkcjonowania autorytetów. Wynalezienie druku osłabiło monopol jednej instytucji na interpretowanie świata, radio zmieniło sposób oddziaływania polityki. A współcześnie internet oraz narzędzia AI sprawiły, że dostęp do informacji stał się powszechny. W praktyce oznacza to, że pacjent przychodzi dziś do gabinetu z własnym zestawem przeczytanych opinii, zasłyszanych rad i internetowych interpretacji. 


Jak mówić, by być słyszanym


Jednym z najważniejszych wątków wykładu była rola lekarza jako przewodnika w świecie nadmiaru informacji i dezinformacji. Prof. Matczak podkreślał, że nie da się dziś „wyłączyć” internetu ani odciąć ludzi od AI. Tym bardziej rośnie znaczenie profesjonalistów, którzy umieją wejść w role przewodników po informacyjnym chaosie.

 
– Człowiek przychodzi do lekarza z problemem i liczy, że znajdzie tam kogoś, kto będzie mógł mu uporządkować świat. Ma natłok informacji, jest pełen lęków ciągle podsycanych przez media społecznościowe i szuka prostych odpowiedzi. A wy ich często nie macie – mówił profesor. – Żeby mieć autorytet terapeutyczny, trzeba go mieć w ogóle. A w dzisiejszych czasach autorytet wynikający z tego, że ktoś ma tytuł np. profesora zaczyna ginąć.


Dlatego zdaniem prelegenta obecnie warunkiem budowania autorytetu jest dostrzeżenie emocjonalnego kontekstu, w jakim znajduje się druga osoba. Specjalista, który chce być słuchany, musi najpierw zrozumieć, z jakim napięciem i poczuciem zagubienia przychodzi do niego pacjent. Takie podejście zmniejsza w odbiorcach podatność na dezinformację i wzmacnia ich gotowość do współpracy.

Jak mówić, by nie zawstydzać


Jedną z najważniejszych tez wykładu było to, że zbyt trudny język może odbiorcę poniżać, bo zamiast tłumaczyć pokazuje przewagę mówiącego. W relacji profesjonalnej, zwłaszcza medycznej, ma to szczególne znaczenie. Dziś odbiorcy chcą nie tylko słyszeć eksperta, lecz także rozumieć człowieka, który do nich mówi.

Do barier komunikacyjnych zaliczył także nadużywanie języka obcego, łaciny i branżowego żargonu. To elementy, które w środowisku eksperckim mogą wydawać się naturalne, ale dla odbiorcy spoza niego często stają się sygnałem wykluczenia.

Komunikację utrudnia też nominalizacja, czyli zamiany czasowników i przymiotników w rzeczowniki. To zabieg bardzo częsty w języku eksperckim, ale jednocześnie jeden z tych, które najbardziej oddalają komunikat od konkretu i działania. Sformułowania typu „podejmować działania”, „dokonywać przeglądu” czy „realizować procedurę” brzmią urzędowo, a nie naturalnie. Prostsze odpowiedniki często działają lepiej: zamiast „dokonywać analizy” – możemy przecież „analizować”.

W komunikacji medycznej zalecenie „Ważne jest monitorowanie glikemii nocnej” brzmi fachowo, ale dla pacjenta znacznie bardziej pomocne może być proste: „Proszę zmierzyć cukier o godz. 22”.


Kompetencje przyszłości


Jak podsumował wykładowca, “odformalnienie” autorytetu nie oznacza rezygnacji z profesjonalizmu. Przeciwnie – pozwala zbudować relację bardziej empatyczną, opartą na bezpieczeństwie i zrozumieniu. A tam, gdzie pojawia się empatia, rośnie także gotowość do współpracy i stosowania się do zaleceń. Dlatego jasna i życzliwa komunikacja to w dzisiejszych czasach jedna z najważniejszych kompetencji.