Wykład dr Christophera Behringera dla studentów naszej uczelni

Na wykład zaprosiło Amerykańskie Stowarzyszenie Studentów Medycyny (AMSA) WUM. Ekspert opowiedział o tym, czym jest multimodalne leczenie układu mięśniowo-szkieletowego, a na koniec podzielił się swoim doświadczeniem na temat tego, jak wygląda proces aplikacyjny o rezydenturę w Stanach Zjednoczonych.

Nowe podejście do leczenia bólu kręgosłupa

– Schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego i opieka nad pacjentami z tymi schorzeniami już teraz są bardzo ważne, a będą miały coraz większe znaczenie. Pytanie brzmi, jak możemy leczyć je bez uciekania się do zbyt dużej ilości leków lub niepotrzebnych zabiegów – powiedział na wstępie prelegent.

Zwrócił uwagę, że schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego dotyczą 1,7 miliarda osób na świecie. W Stanach Zjednoczonych tzw. ból krzyża jest drugą najczęstszą przyczyną wizyt u lekarza podstawowej opieki, zaś jedna czwarta dorosłych zgłaszała ból pleców przynajmniej raz w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Wskazał również, że sam ból pleców generuje roczne koszty rzędu 100-200 miliardów dolarów. Schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego to nie tylko ekonomiczne obciążenie: znacznie pogarszają codzienne funkcjonowanie, negatywnie wpływają na poczucie własnej wartości i jakość życia pacjentów.

Gość z USA podkreślił, że współczesne podejście do leczenia bólu kręgosłupa i innych dolegliwości układu mięśniowo‑szkieletowego opiera się przede wszystkim na lekach przeciwzapalnych, czasami środkach zwiotczających mięśnie. Terapie niefarmakologiczne są rekomendowane w różnym stopniu. Edukuje się też pacjentów, podkreślając, że wiele ostrych schorzeń układu mięśniowo-szkieletowego ma charakter samoograniczający się, czyli z natury nie są one na zawsze. 

– Bardzo często zdarza się, że pacjenci przychodzą do mojego gabinetu i mówią: „Kiedy miałem sześć lat, spadłem z konia”. I uważają, że to właśnie dlatego odczuwają ból mając lat pięćdziesiąt. Ale wszystkie badania pokazują, że tak nie jest. Ciało ma fenomenalną zdolność do gojenia się – tłumaczył dr Christopher Behringer.

Dodał, że pacjenci czują się często sprowadzeni wyłącznie do leczenia objawów bólu. A efekt takich interwencji - w wielu przypadkach - jest bardzo krótkotrwały. Bo ból jako zjawisko zależne od emocji, stresu, kultury czy kontekstu wymaga holistycznego spojrzenia. 

Dlatego w swojej praktyce klinicznej mówca zajmuje się multimodalnym leczeniem, opartym na dowodach naukowych, który łączy m.in. farmakoterapię, terapię manualną, pracę nad łańcuchem kinetycznym, ukierunkowane ćwiczenia, a także np. akupunkturę. Kluczem jest poprawa funkcji i jakości życia, a nie wyłącznie redukcja bólu. I tym właśnie zajmuje się mówca w swojej praktyce klinicznej.

– Bardzo ważne są cele skoncentrowane na pacjencie. Nie chodzi tylko o to, czy odczuwasz ból, ale także o to, jak ten ból na ciebie wpływa i co chcesz jak najszybciej znów robić – podkreślał prelegent. 

Co daje przewagę w aplikacji o rezydenturę w USA

Drugą część wykładu zdominowała rozmowa na temat rezydentury w USA. Prelegent, który odbył staż w Sampson Regional Medical Center w Północnej Karolinie, gdzie pełnił funkcję głównego rezydenta, podzielił się kilkoma radami dotyczącymi aplikacji. Podkreślał, że kandydaci często nie przykładają wagi do tzw. personal statement. Warto w nim zawrzeć informację, kim się jest, co się robi, skąd to wynika i dokąd się zmierza, a także, co chce się konkretnie robić w ramach rezydentury. Samo deklarowanie chęci bycia lekarzem nie wystarcza. Należy też podkreślać swoje pozamedyczne zainteresowania. Umiejętność łączenia hobby z nauką i pracą jest bardzo ceniona. Z kolei list polecający musi być napisany przez osobę, która naprawdę zna kandydata. W czasie rozmowy o rezydenturę należy prowadzić spójną narrację, która wynika z personal statementu. Prelegent radził też, aby nie "koloryzować" CV, bo naginanie prawdy jest natychmiastowo weryfikowane w czasie rozmowy.