Człowiek renesansu i medycyna

O tym, kim jest człowiek renesansu i dlaczego warto nim być, kiedy chce się pomagać ludziom opowiedział uczniom z XXXIII Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika lek. Jakub Kosma Rokicki z I Katedry i Kliniki Kardiologii UCK WUM.

Nasza uczelnia została zaproszona do udziału w tegorocznych Kopernikaliach - wydarzeniu edukacyjnym XXXIII LO w Warszawie organizowanym przez uczniów i dla uczniów. Tematem wydarzenia był właśnie człowiek renesansu. Nasz ekspert, bazując na własnym doświadczeniu, przekonywał, że w gąszczu orbitali, wzorów i drzew filogenetycznych warto zawsze widzieć człowieka.

Kim jest człowiek renesansu

To osoba wszechstronna, łącząca wiedzę i praktykę, emocje i naukę. To ktoś, kto umie integrować różne dziedziny, kojarzyć fakty, myśleć krytycznie i ma szersze spojrzenie na rzeczywistość.

- Stajecie się ludźmi wykształconymi, to jest wasz szczytowy moment rozwoju naukowego. To, że musicie przyswoić bardzo dużą ilość informacji nie służy absolutnie temu, abyście na całe życie pamiętali na przykład to, jak rozmnażają się mszaki lub jakie kształty orbitali ma atom chloru - mówił Jakub Kosma Rokicki. – Chodzi o to, abyście stali się osobami, które są w stanie połączyć wiele elementów opisujących otaczającą was rzeczywistości. Abyście zrozumieli, jakie są to procesy i abyście trenowali mózg i uczyli się logicznego myślenia.

Człowiek renesansu w medycynie

Medycyna jest dziedziną kreatywną, a medyk musi zauważać i rozwiązywać różne problemy różnych ludzi. Dlatego nie może działać schematycznie, a ponadto powinien być interdyscyplinarny i łączyć pojedyncze fakty w sieci powiązanych ze sobą znaczeń. Tak jak człowiek renesansu.  

- Renesans łączył się z humanizmem, a medycyna jest najbardziej humanistyczną ze wszystkich dziedzin, bo zorientowaną na człowieka - mówił Jakub Kosma Rokicki.  

Człowiek renesansu w erze sztucznej inteligencji

Jakub Kosma Rokicki, który jest kardiologiem i w swojej pracy zawodowej łączy medycynę z nowoczesnymi technologiami, informatyką i elektroniką, przekonywał, że o ile AI potrafi wykonywać powtarzalne zadania i bywa w medycynie pomocne, to nie zastąpi człowieka. Dlaczego? Bo w zawodach medycznych potrzebna jest po pierwsze empatia i zrozumienie człowieka z jego emocjami, historią, kontekstem. Ale także dlatego, że leczenie wymaga umiejętnej obserwacji subtelnych sygnałów i wyciągania z nich wniosków, a przy tym kreatywności.

- Nie zawsze dana konstelacja objawów może być jednoznacznie związana z daną jednostką chorobową - tłumaczył prelegent. - Sztuczna inteligencja działa na mechanizmach, które są w stanie doskonale odtwarzać to, co już znają. Ale nie są w stanie spontanicznie wygenerować rozwiązania, które odpowiedziałoby na nowy, niespotykany rodzaj danych. 

Studia nie są obowiązkiem, a wyborem

Na koniec ekspert zaproponował, aby licealiści zadali sobie pytanie: po co chcą iść na studia. Podpowiadał, że jeśli celem jest kariera, pieniądze, poklask i prestiż, to nie warto. Najlepszą motywacją, taką wewnętrzną jest możliwość spełnienia marzeń i robienia czegoś nowego, ekscytującego.  

– Jeżeli państwo postawicie siebie na pierwszym miejscu i przekonacie się, którą motywacją się kierujecie, to będziecie mogli ochronić siebie przed negatywnymi konsekwencjami waszych decyzji. Zachęcam państwa, żebyście zawsze zadawali sobie pytania: Dlaczego? Po co? Kto? Pytajcie niezależnie od tego, gdzie jesteście, gdzie się znajdujecie, gdzie będziecie – powiedział.  

Wykład zakończyła dyskusja z licealistami.