Interdyscyplinarność fundamentem zdrowia publicznego
Gospodarzem wydarzenia był dr hab. Filip Raciborski, prodziekan ds. zdrowia publicznego Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM, który powitał gości. Odczytał też list, jaki do organizatorów i uczestników skierował rektor WUM prof. Rafał Krenke.
“Zdrowie publiczne łączy w sobie medycynę, genetykę, nauki podstawowe, zbieranie danych i analizę wielkich ich zbiorów, nauki społeczne, a na dodatek zarządzanie i politykę. To bardzo rozległa wiedza” – napisał rektor.
Podkreślił też rolę naszej uczelni w kształtowaniu nowoczesnego systemu ochrony zdrowia, który powinien odpowiadać aktualnym potrzebom społecznym.
“Musimy mówić o wadze zmian środowiskowych dla zdrowia, o profilaktyce, mamy obowiązek apelować do władz instytucji i kraju o decyzje na rzecz zdrowia publicznego” – zaznaczył profesor Krenke.
W ostatnich dekadach zdrowie publiczne przestało być postrzegane jako dyscyplina, która opiera się tylko i wyłącznie wiedzy medycznej. Kluczowa jest w niej współpraca specjalistów wielu różnorodnych dziedzin.
– Doskonale zdajemy sobie sprawę, jaka jest sytuacja geopolityczna i jakie są współczesne zagrożenia dla zdrowia publicznego. Wiedza ta jednak nie oznacza, że możemy spocząć na laurach. Musimy działać nieustannie, aby tym zagrożeniom przeciwdziałać. Jestem przekonany, że Uczelniany Dzień Zdrowia Publicznego jest idealną przestrzenią do wymiany doświadczeń i dobrych praktyk w tym obszarze – podkreślił dr hab. Patryk Rzońca, prodziekan kierujący Wydziałem Nauk o Zdrowiu.
Sami pracujemy na niekorzystne zmiany otaczającego nas świata
Globalne zagrożenia, w szczególności zmiany klimatyczne i ich konsekwencje zdrowotne, demograficzne i migracyjne, mają antropogeniczne pochodzenie. Mówiąc prosto - ich przyczyną jest działalność człowieka. Bardzo mocno zaznaczył to prof. Bolesław Samoliński, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego oraz Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych, Alergologii i Immunologii WUM. Dodał też, że obecnie nie jesteśmy na te zmiany przygotowani.
– Kiedy wybuchła pandemia COVID-19, okazaliśmy się wobec niej kompletnie bezradni. Na świecie, który wydaje się tak doskonały i tak świetnie przygotowany do wszystkiego, z powodu chorób zakaźnych umierały miliony ludzi – mówił profesor.
Stąd tak duże znaczenie dla obecnych i przyszłych pokoleń ma zdrowie publiczne, którego istotą jest myślenie prospektywne: przewidywanie zjawisk, zapobieganie im oraz ocena skuteczności podejmowanych działań.
Współczesne zagrożenia dla systemu ochrony zdrowia
Zdrowie jest obszarem bardzo istotnym z punktu widzenia bezpieczeństwa publicznego. O tym, jaką pozycję zajmuje w strategii bezpieczeństwa państwa oraz jaka jest jego rola wobec współczesnych zagrożeń, takich jak globalizacja, konflikty zbrojne czy migracje mówił gen. bryg. Cezary Janowski z Ministerstwa Obrony Narodowej.
– Ochrona zdrowia buduje odporność i wystarczalność społeczną. Odporność społeczna to lepsza adaptacja i odporność na wstrząsy, zaś wystarczalność społeczna to większa samodzielność i stabilność – podkreślał prelegent.
Z kolei o tym, jak niebezpieczna jest dezinformacja medyczna opowiedziała Katarzyna Lipka z NASK.
– W internecie dezinformacja zdrowotna nie ogranicza się jedynie do tematu szczepień. Polega także na zniechęcaniu użytkowników do korzystania z profesjonalnej opieki medycznej. Pojawiają się fałszywe narracje na temat np. badań mammograficznych czy nawołujące do zaprzestania przyjmowania leków na nadciśnienie tętnicze. Lekarze są przedstawiani jako niekompetentni, a instytucje ochrony zdrowia jako skorumpowane i działające na niekorzyść pacjentów – podkreślała Katarzyna Lipka.
Dezinformacja zdrowotna stanowi realne zagrożenie dla pacjentów. Opóźnia diagnozę, zwiększa ryzyko powikłań i obniża skuteczność leczenia. Prowadzi do rezygnacji z terapii lub sięgania po niesprawdzone metody z internetu, co może skutkować utratą zdrowia, a nawet życia. Niesie także konsekwencje finansowe: od wydatków na nieskuteczne preparaty po wyłudzanie danych i pieniędzy w sieci.
Zagrożeniem dla zdrowia jest także kryzys klimatyczny. Wzrost temperatury oznacza nie tylko zmianę pogody, ale także większe ryzyko udarów, odwodnienia i zaostrzeń chorób przewlekłych. Ale nie tylko ta zmiana szkodzi.
– Zdrowie nie zawsze zaczyna się w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w powietrzu, którym oddychamy. W wodzie, którą pijemy, czy w mieszkaniu, które się przegrzewa, albo w mieście, które może nas chronić albo degradować nasze zdrowie jeszcze bardziej – powiedział dr Tomasz Warężak.
Dlatego, jak podkreślał prelegent o klimacie trzeba mówić nie tylko w kontekście środowiska, ale także zdrowia i zastanawiać się, jak na kryzys klimatyczny mogą odpowiadać miasta, uczelnie i przyszli eksperci zdrowia publicznego. Wystąpiła też studentka Valeria Castaño z Universidad del Quindío, która przybliżyła rozwiązanie oparte na naturze, które służy ograniczeniu zagrożeń dla zdrowia wynikających ze stanu środowiska.
Zdrowie publiczne w praktyce
Zdrowie publiczne jako obszar nauki realnie wpływa na życie ludzi: od profilaktyki i edukacji zdrowotnej, przez organizację systemu ochrony zdrowia, po reagowanie na kryzysy, takie jak epidemie czy skutki zmian klimatu. Należy postrzegać je nie jako teorię akademicką, lecz jako konkretne, systemowe działania. O tym przekonywali paneliści, którzy wystąpili w drugiej części wydarzenia.
Agnieszka Niemczynowicz z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, która mówiła o realizacji projektów środowiskowych na przykładzie projektu utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, podkreśliła:
– Niezależnie o jakim problemie mówimy: zdrowia, bezpieczeństwa, zmian klimatycznych czy konkretnie ochrony przyrody parku narodowego, musimy rozumieć odbiorców, wiedzieć do kogo mówimy i dostosować język i metody do tych odbiorców.
Katarzyna Grodzka, dziennikarka medyczna tłumaczyła, jak absolwenci zdrowia publicznego mogą wspierać media w walce z fake newsami: od umiejętności poruszania się w nadmiarze informacji i identyfikowania wiarygodnych źródeł po dbałość o etykę komunikacji, odporność na chwilowe trendy oraz promowanie wiedzy eksperckiej, a nie opinii celebrytów i influencerów.
– Jako dziennikarze gonimy za click bait'ami. Informacja medyczna musi być bardzo atrakcyjna, stąd często takie nagłówki jak: "Odkryto lek na raka" – tłumaczyła prelegentka. – Absolwenci zdrowia publicznego mogą być dla nas sitem informacyjnym. Macie ku temu wiedzę i kompetencje.
Aby ograniczać ryzyko dezinformacji i zmniejszać lęk wynikający z nadmiaru informacji niezbędna jest też higiena cyfrowa. Tym bardziej że algorytmy odpowiadające za treści w internecie są projektowane w taki sposób, abyśmy tracili kontrolę nad własną uwagą i zostawiali w sieci swoje dane, klikali i udostępniali, myśleli w określony sposób.
– To, w jaki sposób gospodarka cyfrowa oddziałuje dziś na jednostki i społeczeństwo, jest już kwestią zdrowia publicznego. Wpływa na to, w jakim kraju żyjemy, jak wygląda debata publiczna, jakie są relacje społeczne, jak my cenimy i postrzegamy skuteczność pewnych narzędzi – podkreślała Magdalena Bigaj z Fundacji "Instytut Cyfrowego Obywatelstwa".
Czy chciałbym poznać informacje o swoim genomie?
– To pytanie pojawia się coraz częściej w przestrzeni publicznej, ale niestety stan wiedzy o tym, czemu może służyć badanie genetyczne jest bardzo nieprecyzyjny, więc większość z nas nie umiałaby odpowiedzieć na nie w sposób w pełni świadomy - wyjaśniał dr hab. Mirosław Kwaśniewski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który opowiedział o roli badań genetycznych w profilaktyce chorób.
A ta jest nie do przecenienia, zwłaszcza, że według szacunków około 80 proc. ludzi na świecie zachoruje na choroby o podłożu genetycznym, w tym 200 mln na nowotwory, 150 mln osób na choroby układu sercowo-naczyniowego, a 400 mln - na chorobę rzadką. Dlatego rzetelna informacja na temat korzyści wykonywania badań genetycznych u osób zdrowych jest bardzo potrzebna. Należy przy tym podkreślać, że wynik takiego badania zawsze powinien przekładać się na konkretne decyzje terapeutyczne.
Na koniec dr hab. Filip Raciborski opowiedział o najciekawszych projektach naukowych w obszarze zdrowia publicznego, realizowanych przez zespoły Wydziału Nauk o Zdrowiu, które są dowodem na jego interdyscyplinarność. Był to projekt identyfikujący obecne i przebyte zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 wśród policjantów i pracowników cywilnych policji oraz projekt badający przyczyny utraty zaufania do szczepień ochronnych.