– Poznałam kierownika kliniki docenta Tomasza Dzierżanowskiego, kiedy odbierał nagrodę za swój wyjątkowy wkład w leczenie pacjentów paliatywnych. Wówczas opowiadał o wspaniałych rzeczach, które dzieją się w klinice. O tym, jak można wspomóc pacjenta w godnym odchodzeniu. To jest bardzo ważne - mówiła Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu odpowiadając na pytanie, co skłoniło ją do wizyty w tym miejscu. – Rzadko mówi się o odchodzeniu pacjentów chorych na nowotwory, zwłaszcza w oddziałach medycyny paliatywnej. Na ogół medycyna opiera się na medycynie naprawczej, gdzie oczekujemy wyzdrowienia i "naprawienia" pacjenta. Tutaj w klinice widać, że można zagospodarować przestrzeń wokół pacjenta odchodzącego i zrobić to w sposób wyjątkowy.
Nowatorska klinika
Oprócz podsekretarz Katarzyny Kęckiej, klinikę odwiedzili: prof. Rafał Krenke, rektor WUM, prof. Agnieszka Cudnoch-Jędrzejewska, prorektorka WUM ds. klinicznych i inwestycji, Marzena Kowalczyk, dyrektor UCK WUM, lek. Bogdan Stelmach, kierownik SOR, Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus oraz Jarosław Kulczycki, rzecznik prasowy WUM. Po klinice oprowadzał docent Dzierżanowski, opowiadając, o tym, jak doszło do jej powstania, jak teraz organizują pracę i co jest w niej najważniejsze.
- O Klinikę Medycyny Paliatywnej musiałem zawalczyć - wspominał docent Tomasz Dzierżanowski. - Najpierw powstała Pracownia Medycyny Paliatywnej w Zakładzie Medycyny Społecznej, a potem udało się otworzyć klinikę. Do tego nie wystarczy budynek, to są przede wszystkim ludzie. Razem z Edytą Wawrzyńczuk, naszą oddziałową, stworzyliśmy fantastyczny zespół.
Obecnie klinika ma 19 łóżek, rocznie przyjmuje 400-500 pacjentów. Jednak potrzeby są znacznie większe.
- Bywa, ze w kolejce czeka 30 osób - mówił docent Dzierżanowski. - Większość naszych pacjentów, to chorzy z rozpoznanymi nowotworami, a wśród nich wiele osób młodych, które mają około 40 lat. Ostatnio był u nas 30-latek. Nasi pacjenci wymagają leczenia bólu i innych objawów fizycznych, a także psychicznych takich jak zaburzenia emocjonalne, lęk, depresja, zaburzenia świadomości, zespoły otępienne czy psychozy.
Nietypowe rozwiązania
Rektor Rafał Krenke zwiedzając klinikę podkreślał, że choć działa ona od nieco ponad dwóch lat, to bardzo szybko się rozwija.
– Dzięki ogromnemu zaangażowaniu całego zespołu udało się klinikę rozwinąć i zapewnić pacjentom godne warunki – podkreślał. – Dziś wszyscy byliśmy pod wrażeniem różnych rozwiązań organizacyjnych, w wielu wypadkach zupełnie nowatorskich, takich które nie funkcjonują w innych polskich jednostkach. Pozwalają one podnieść jakość opieki i poprawić różne aspekty funkcjonowania ciężko chorych pacjentów.
Te nowatorskie rozwiązania to m.in. zamontowanie małych projektorów nad każdym łóżkiem pacjenta. Wyświetlane są tam obrazy natury, dzieła sztuki - czyli to wszystko co przedstawia piękno i harmonię.
- W ten sposób staramy się zaspokoić również potrzeby duchowe naszych pacjentów - mówił kierownik kliniki. - Chcemy, żeby każda godzina, każdy dzień spędzony tutaj był najlepszym z możliwych.
Spotkanie z wolontariuszami
Na korytarzach i w salach kliniki goście mogli spotkać nie tylko personel, ale także wolontariuszy, wśród których byli studenci kierunku lekarskiego na WUM. Przychodzą tu, żeby porozmawiać z pacjentami i spędzić z nimi czas.
– Na zajęciach bardziej patrzymy na pacjenta pod kątem tego, jak mamy go badać, jak zbierać wywiad, od strony medycznej – wyjaśniała wolontariuszka Patrycja Poręba, studentka piątego roku kierunku lekarskiego. – Tutaj mamy przestrzeń, żeby zwyczajnie porozmawiać i zobaczyć w chorym człowieka, jego potrzeby nie tylko medyczne, ale po prostu ludzkie, psychologiczne. Takie, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać mniej ważne, a są bardzo istotne.
– Czasami te potrzeby są kluczowe – mówiła Ola Piotrowska, również studentka piątego roku, wolontariuszka. – Zwłaszcza wtedy, kiedy medycyna trochę rozkłada ręce i już niespecjalnie jest w stanie poprawić cokolwiek więcej niż komfort pacjenta.
Rok temu, gdy klinika otworzyła się na wolontariat, zgłosiło się 146 studentów. W tym roku jest ich już 180.
– Chcemy, żeby studenci zarażali się tu medycyną - mówił docent Dzierżanowski. - Zachęcamy, żeby do nas przychodzili nie tylko po to, żeby uczyć się zawodu, ale też po to, żeby uczyć się być przy drugim człowieku, uczyć się towarzyszenia, tego ludzkiego odruchu bycia przy osobie potrzebującej. Żeby serce przyszłego lekarza się poruszyło.
Czworonożni terapeuci
Goście odwiedzający klinikę mogli też przyjrzeć się "pracy" czworonożnych terapeutów, którzy dają pacjentom namiastkę domu i zwyczajnego życia. Klinika Medycyny Paliatywnej WUM jest pierwszym ośrodkiem w Polsce, który w ubiegłym roku wprowadził prawo do odwiedzin zwierząt towarzyszących. A sam docent Tomasz Dzierżanowski ogłosił „Kartę praw pacjenta do kontaktu ze zwierzętami towarzyszącymi”. Jest to petycja, którą podpisało już ponad 50 tysięcy osób w Polsce.
- Moje psiaki są psami terapeutycznymi. Widać, jak się cieszą, gdy tutaj przychodzą - mówiła Małgorzata Brzozowska, studentka IV roku kierunku lekarskiego i dogoterapeutka. - Są głaskane, mają dużo swoich babć i dziadków. Zawsze zgarną jakąś kiełbaskę. Odciągają pacjentów od szpitalnej codzienności, przynoszą odrobinę normalności. To niesamowite, że tak błaha rzecz, jak kontakt z psem może poprawić komfort życia w szpitalu.