– Implant ślimakowy to system, który pozwala przywrócić słuch osobom, które straciły go zupełnie. Ale w ciągu kilkudziesięciu lat rozwoju tego programu okazało się, że implanty możemy też wszczepiać - z sukcesem dla pacjenta - także w niedosłuchach – powiedział gospodarz wydarzenia prof. Kazimierz Niemczyk.
Poszerzenie wskazań do wszczepiania implantów
Wraz z rozwojem medycyny, nabywaniem doświadczenia i wzrostem wiedzy na temat wszczepiania, a także rosnącą liczbą ośrodków - obecnie jest ich w Polsce ponad 20 - pojawiła się potrzeba unifikacji postępowania. Polskie Towarzystwo Otorynolaryngologów niedawno opracowało wytyczne ujednolicające zasady kwalifikacji, leczenia, funkcjonowania ośrodków i raportowania wyników. Po to, aby - jak podkreślił profesor Niemczyk - wszystkie ośrodki mówiły „wspólnym językiem”.
Wytyczne zmieniły również podejście do kwalifikowania chorych: implanty ślimakowe u dorosłych i u dzieci wszczepia się już nie tylko w całkowitej głuchocie, ale także w niedosłuchach jednostronnych czy złożonych sytuacjach klinicznych, np. onkologicznych. Nawet dzieci z trudnościami psychofizycznymi są kandydatami do zabiegu, jeśli spełniają kryteria audiologiczne, ponieważ wczesna implantacja poprawia rozwój mowy i zmniejsza przyszłe potrzeby opiekuńcze.
– U dzieci, u których rozwinięcie mowy stoi pod znakiem zapytania, warto wszczepić implant ślimakowy, ponieważ może on pozwolić im osiągnąć maksimum tego, co mogłyby osiągnąć mając słuch – zaznaczył prof. Niemczyk. I dodał: – Na całym świecie wszczepienie implantu ślimakowego jest drugą najbardziej efektywną procedurą po koronarografii serca, dlatego jest tak niezwykle ważne pod względem społecznym.
Jak implanty ślimakowe zmieniły życie pacjentów
W Polsce jest pełna dostępność do programów implantologicznych. Ale to, co jest najważniejsze, aby słuch przywrócić to czas, kiedy implant się wszczepia. Dzieciom w Polsce implanty ślimakowe można już wszczepiać od 8 miesiąca życia. Dorośli, którzy zostali zdiagnozowani, nie powinni zwlekać z decyzją dłużej niż 4-5 lat.
Wszczepienie implantów ślimakowych znacząco wpływa na jakość życia, zarówno u dzieci jak i dorosłych. To nie tylko lepsze rozumienie mowy, ale także możliwość uczestniczenia w zajęciach szkolnych, poprawa relacji społecznych, utrzymanie aktywności zawodowej czy większy komfort pracy. Słowem – normalne życie.
Kilkunastoletnia Alina, z powodu cytomegalii wrodzonej, cierpiała najpierw na jenostronną głuchotę, następnie straciła słuch w drugim uchu, teraz ma już wszczepione dwa implanty ślimakowe. Jej mama podkreśliła z całym przekonaniem, że decyzje o wszczepieniu – najpierw pierwszego, potem drugiego implantu były jak najbardziej słuszne.
Sama Alina podkreślała: – Dzięki implantom chodzę do szkoły, śpiewam hip hop, tańczę, żyję jak każdy.
– Alina jest przykładem, że kiedy mamy pełną, obustronną fizjologiczną stymulację - wtedy nie ma dla takiego dziecka ograniczeń – powiedział profesor Morawski.
Z kolei Natalia straciła słuch w prawym uchu mając 22 lata.
– Kiedy było wiadomo, że ucho nie zadziała z aparatem, że system cross też się u mnie nie sprawdza, zaczęłam poznawać ludzi z implantami, którzy mówili, że są one super, że funkcjonują z nimi normalnie. Już wtedy wiedziałam, że tego chcę, byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Teraz mam implant cztery lata, nauczyłam się z nim funkcjonować i nie żałuję - podkreśliła Natalia.
Jak zaznaczyli specjaliści, osoba słysząca jednostronnie ma wiele problemów. Przede wszystkim w trudnych warunkach akustycznych, np. w szkole czy wszędzie tam, gdzie jest podwyższone tło szumowe ma zaburzone rozumienie mowy. Ponadto ma ograniczoną kierunkowość słuchową, a więc nie wie skąd dochodzi dźwięk. Musi zatem z jednej strony znacznie bardziej skupiać się na przekazie, a także później reaguje na odgłosy.
– Przez długi czas u pacjentów słyszących tylko jednostronnie preferowana była opcja aparatów crossowych, później - w pewnych sytuacjach - stosowano aparaty na przewodnictwo kostne. Dziś uważamy, i dotyczy to zarówno dorosłych, jak i dzieci, że wskazany jest implant ślimakowy. A to dlatego, że jeżeli nerw słuchowy jest zachowany - a tak jest w większości wypadków, to odzyskujemy fizjologię, mamy uruchomione obie drogi słyszenia, a sam proces słyszenia jest prawidłowy – tłumaczył prof. Morawski.
Współczesne wyzwania: demografia, styl życia i choroby
Według prognoz WHO do 2050 roku 1 na 4 osoby będzie miała ubytek słuchu. Problemy ze słuchem wciąż są jedną z najczęściej bagatelizowanych trudności zdrowotnych. Wiele osób latami zwleka z diagnostyką, tłumacząc objawy zmęczeniem, stresem albo „wiekiem”. Tymczasem w ostatnich latach bardzo zmieniły się możliwości leczenia i rehabilitacji, a w określonych przypadkach dostępne są refundowane rozwiązania także wtedy, gdy aparaty słuchowe nie przynoszą efektów.
– Dorośli z różnych powodów, np. z obawy przed stygmatyzacją czy przed operacją - nie decydują się na pomoc i wszczepienie implantu, natomiast jest to największa grupa, która cierpi z tego powodu – tłumaczył prof. Marcin Szymański. – Należy pamiętać, że nieleczenie niedosłuchu prowadzi do pięciokrotnego przyspieszenia zmian demencyjnych. I dlatego nasza rola polega na tym, aby podkreślać zarówno dostępność metod leczenia, jak i tego, jak ważny jest słuch w zapobieganiu zmianom demencyjnym.
Niedosłuch narasta m.in. przez częste narażenie na hałas (np. słuchawki, ruch miejski), stres, a także infekcje. Ale nie tylko.
– Choroby związane z nieprawidłową dietą i zaburzenia metaboliczne, nieprawidłowo leczone nadciśnienie mają ogromne znaczenie. W przyszłości taka osoba zapłaci problemami ośrodkowego układu nerwowego, a jednym z elementów będzie przyspieszony proces zaburzenia słyszenia, nie tylko na poziomie ślimaka – dodał prof. Krzysztof Morawski.
Rozwój programu wszczepiania implantów ślimakowych
Program implantacji ślimaków w Polsce rozpoczął się w 1992 roku. Pierwszy zabieg wykonano w obecnej Klinice Otorynolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi UCK WUM u pacjenta z głuchotą po zapaleniu opon mózgowo rdzeniowych. Z czasem powstały kolejne ośrodki zajmujące się wszczepianiem tych implantów. Od 2000 roku, kiedy w naszej klinice program rozwinął się na nowo, wszczepiono już ponad 1000 implantów ślimakowych oraz ponad 30 implantów pniowych. Implanty pionowe stosuje się, gdy uszkodzony jest nerw słuchowy - u dorosłych zwykle z powodu guzów, a u dzieci w wyniku rzadkich wad wrodzonych – braku nerwu słuchowego. Zabieg jest trudniejszy, ale często jedyny możliwy. Profesor Niemczyk podkreślił, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy w klinice planowany jest zabieg wszczepienia takiego implantu 3-letniemu pacjentowi.